Wymarzony motor nie zawsze ma dwa koła

Od wielu lat jeżdżę na motorach. Przez ten czas wiele razy zmieniałem motocykle na rożne marki. Były więc chopery typu Harley Davidson, ścigacze, oraz motory typowo crossowe. Moim kolejnym marzeniem było zbudowanie trajki, czyli motoru na trzech kołach.

Jak zbudowałem mojego trójkołowca

wytrzymałe kufry motocykloweKiedy stałem się posiadaczem prawa jazdy, moim pierwszym zakupem był mały choper z czterosuwowym silnikiem o pojemności 500 ccm. Później, były motory z coraz większą mocą i pojemnością. Z racji tego, że jestem dość wysoką i ciężką osobą, niemal każdy motor wydawał mi się zawsze trochę za mały. Dopiero ogromna Yamaha o pojemności 1500 cmm, była w miarę dopasowana do moich wymagań i pozostała ze mną na długie lata. Któregoś dnia, w czasie pobytu na jednym ze zlotów motocyklowych, ujrzałem pięknego, niebiesko – białego trójkołowca. Od tej pory, wiedziałem już, że muszę mieć taką maszynę. Nie koniecznie tą samą którą zobaczyłem, choć oczywiście zapytałem, czy jest na sprzedaż. Zamiast tego otrzymałem dobrą radę, abym sobie sam taką zbudował. I to była dobra rada. Od tamtej pory zacząłem projektować i gromadzić materiały na moją trajkę. Po krótkim czasie miałem już pospawaną ramę, olbrzymie koła od Terano, fotele, wytrzymałe kufry motocyklowe oraz najważniejszą część – silnik garbusa. Gdy wszystko zostało połączone w jedną całość, moim oczom ukazał się prawdziwy olbrzym. Terenowe koła po bokach, między nimi na ramie podwójny skórzany fotel, na chromowanych wysięgnikach skórzane kufry i zaraz za kuframi wyłaniająca się część silnika, z przodu niklowany długi wahacz motylkowy, oraz szeroka kierownica, wszystko to wyglądało imponująco.

Wiedziałem, że jest to długo oczekiwany i wymarzony pojazd. Całości dopełnił piękny perłowy kolor, który w promieniach słońca mienił się wszystkimi kolorami. Teraz na zlotach to ja byłem pytany, czy nie zamierzam sprzedać mojej trajki, a odpowiedź była zawsze ta sama” zbuduj sobie sam”